Mundury straż graniczna |Serwis Rodzinny |Sok Noni

Karol uśmiechnął się

Puck |1% podatku |Gry Internetowe

„Karol uśmiechnął się, ale nie zaprzeczył. Cóż się znał na tych sprawach
— Widziałem rysia — mówił dalej Toimniża — jak czepiał się gałęzi i ukryty wśród liści czatował na antylopy, które gromadziły się wokół pnia. Skakał na nie, rozrywał szyje i chłeptał świeżą krew. Po mięso ściągały tu wilki. Ile padło tu zwierząt, sam widzisz.
— Więc przychodziły co dnia
— Tak.
— I ryś ich nie odstraszył Dlaczego
— Być może zasmakowały w żołędziach leżących wokół dębu. Ale ryś prowadził odtąd gnuśny żywot. Ociężał od jedzenia, zrobił się tłusty jak bóbr i to go zgubiło. Dopadły go wilki, zanim zdołał wskoczyć na drzewo.
Wędrowali coraz dalej i dalej na zachód, poprzez prerie, przez puszcze nie tknięte człowieczą stopą, przez leśne polanki i przestrzenie nagich piasków. Nie spieszyli się. Pośpiech był bowiem nie do pogodzenia z nauką, jaką zaczął pobierać Karol. Teraz już nie ograniczała się do rozpoznawania tropów. Ćwiczył się w podchodzeniu zwierząt, w bezszelestnym czołganiu się, w zacieraniu śladów. Niejeden raz, zlany potem, podpełzał do stadka antylop jużjuż na odległość celnego strzału, gdy nagle jeden nieostrożny, zbyt szybki ruch płoszył zwierzynę.
Przekonywał się coraz bardziej, jak trudne jest życie trapera, jak odmienne niż to,.wszystko, o czym czytał w książkach.“(11)

<<<< - Spać Harry - rzekł | Zaproponował zwrócić się >>>>

spływy kajakowe |Formuła 1 |Płatne autostrady a transport